Świadectwa miłosierdzia Bożego

LITWA

Soleczniki

Mała Polska

Wyjazd na Litwę z paczkami dla rodaków tak długo wyczekiwany mógł się w ogóle nie odbyć. Cała wyprawa przez moment wsiała na włosku przez sytuacje epidemiologiczną (korona wirus).

W ostatniej chwili dzięki determinacji drużynowego po zebraniu skromnej 3 osobowej ekipy "bohaterów"wyruszyliśmy. Po szybkiej akcji pakowania 86 paczek, dzięki wielkiemu sercu wielu ludzi.

Wsiadamy do samochodu "Małego Żółwia" i wyruszamy w 12 godzinną podróż i z duszą na ramieniu słuchając komunikatów w radio docieramy bezpiecznie na Litwe do miejscwości Soleczniki. Tam o drugiej w nocy wita nas z wielkimi chonorami i strzałem konfetti Pan Tadeusz Romanowski nie obyło się tez bez wystawnej późnej kolacji czy raczej wczesnego śniadania.

Kilka godzin snu i ruszamy, prowadzi nas Tadeusz, który prowadzi Organizacje Wspólnota Miłosierdzia Bożego w okręgu Soleczniki. To On jest tu bohaterem to jego wielkie serce jego praca chojność oddanie sprawie Polaków skazanych na rozłąkę z ojczyzną. Na każdym kroku spotykamy mieszkańców tych mieszkających skromnie i tych trochę lepiej sytuowanych, u których widzimy wielka miłość tęsknotę za ojczyzna. Wszyscy tu mówią jednym głosem po mimo trudnej bolesnej historii czują wielka miłość do rodaków a przede wszystkim do Boga. Po mimo tak bolesnej historii tych terenów od zawsze zamieszkiwanych przez polaków nie zapomnieli o swojej Matce Ojczyźnie.

To my musimy uczyć sie patriotyzmu własnie tu na kresach, tak często zapominamy jak wiele znaczy słowo Bóg, wolność i ojczyzna to tu bije mocno serce Polski.

CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM !!!

Wodzisław ZHR na Litwie. Szymon Dębski.

________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Edward Łunkiewicz                

Stargard 2019-08-15

ul. Struga 13/37

73-110 Stargard

POLSKA

 

WSPÓLNOTA MIŁOSIERDZIA BOŻGEO

Tartak, ul. Sodu 23, 17127 Soleczniki

P O D Z I Ę K O W A N I E

Niniejszym pragnę złożyć szczere i serdeczne podziękowanie na ręce przewodniczącego Wspólnoty Miłosierdzia Bożego (dalej:WMB) Pana Tadeusza Romanowskiego, za zaproszenie mnie na spotkanie podczas pobytu podopiecznych WMB w dzielnicy Kołobrzegu – Podczelu w bieżącym tygodniu.

Chciałbym wyrazić swój podziw dla Waszego poświęcenia własnego majątku i czasu na tak szlachetny cel, jakim jest wspieranie najuboższych, żyjących obok nas. Mojego podziwu nie sposób wyrazić słowami, gdyż Wasza postawa przeczy powszechnym zachowaniom niemal wszystkich ludzi współczesnego świata.

Pozwolę sobie dodać kilka własnych refleksji będących moim udziałem po tym spotkaniu.

Wiem, że moje zaproszenie ma związek z wydaną przeze mnie książką pod wielce wymownym tytułem WYKLĘTA KREW oraz moim pochodzeniem z Wileńszczyzny, Małej Polski – jak Wy ją nazywacie. Tak, ta książka miała za cel upowszechniać patriotyzm w młodych pokoleniach i odwołuje się do kart chwały naszych przodków. Trafiła do kilku bibliotek publicznych tam u Was w Małej Polsce i tu, gdzie ja żyłem i żyję, w tej Wielkiej Polsce. Wyrażam tym samym swoją wielką satysfakcję autora, którego wieloletni wysiłek został zauważony. Poczytuję to sobie za wielki zaszczyt, tym bardziej że WMB nabyła ostanie dziesięć egzemplarzy książki z trzeciego wydania.

Ksiązkę zawsze można dodrukować a chciałbym jeszcze kilka słów o lekcji patriotyzmu jaką widziałem w Waszym wykonaniu.

Widziałem dzieci dobrze zaopatrzone na podróż do Polski Waszym staraniem i na koszt ludzi dobrej woli. Widziałem te dzieci zachwycone tym, co u nas jest normalnością. Widziałem ich radość autentyczną z drobnego nawet prezentu, od Rodaka tu w Wielkiej Polsce. Przyleciały jeszcze z lodami w rękach pochwalić się swojemu opiekunowi prezentem od Pani Ewy. Widziałem radość na ich smutnych zazwyczaj twarzach, gdy po raz pierwszy w życiu korzystały w parku rozrywki POMERANIA z atrakcji zafundowanych przez Państwo Różewskich. Podobna fascynacja i zachwyt malowały się na ich twarzach, gdy będąc gośćmi Państwa Małgorzaty i Dariusza Koziołów, mieli okazję wypłynąć kutrem wycieczkowym w morze.

Mieszkali przy Parafii pw. Św. Michała Archanioła. Dzięki proboszczowi ks. Mariuszowi Ambroziewiczowi mieli gdzie spać i co jeść a Pan Krzysztof Plewko stawał na głowie, by zdobyć wsparcie finansowe na pokrycie choćby części kosztów.

Wszędzie, na każdym kroku, towarzyszyła im życzliwość Rodaków, a oni mogli jedynie pieśnią i modlitwą wyrazić swoją wdzięczność. I czynili to z wielką ochotą. Choć widać było, że niektórym bardzo ciężko było pokonać traumy z własnego życia.

Dostrzegam też trud WMB będący udziałem Państwa Tadeusza Romanowskiego i Oli Kowzan. Wiem, że takich dzieci jest bardzo dużo. Już sama decyzja komu dać tydzień normalnego życia, musi być koszmarnie trudna. Potrzebujących są tysiące. Każdy ma różną sytuację bytową a wszystkich łączy przeraźliwe ubóstwo. I nie tylko ubóstwo. Przyznaję, że poznany los Kariny adoptowanej przez Pana Tadeusza Romanowskiego, jest wręcz szokujący. Po prostu nie jestem w stanie sobie wyobrazić, by dziecko było wychowywane w budzie przeznaczonej dla psa. Tak jak nie jestem w stanie wyobrazić sobie odrazy litewskiej służby medycznej w udzieleniu pomocy z powodu przynależności do polskiej narodowości opiekuna i (?) pacjenta. To wręcz kolejny szokujący objaw szowinizmu antypolskiego. A przecież WMB opiekuje się dziećmi bez względu na ich narodowość. Sam byłem tego świadkiem, gdy przedstawiłem się przy powitaniu i każdego poprosiłem o wzajemność. Słyszałem nazwiska polskie, w tym niektóre nobilitowane za I Rzeczypospolitej, słyszałem nazwiska litewskie i rosyjskie.

Wszystkie te dzieci należało przygotować i zaopatrzyć na taki wyjazd. Nie tylko w odzież i niezbędne minimalne wyposażenie, ale też należało zadbać o minimalny poziom zintegrowania nowej grupy. Bo one spotkały się w tej grupie po raz pierwszy w życiu, a czekał je wspólny pobyt przez tydzień. Trzeba było nauczyć te dzieci minimalnych zachowań rygorów bezpiecznej podróży, minimalnych zasad zachowań w każdej spodziewanej sytuacji, zarówno podczas postoju w drodze, jak i później, będąc już u celu podróży. W drodze intensywna nauka chóralnego śpiewu polskich pieśni patriotycznych i religijnych. To wszystko owocowało później w zgrabnych chóralnych wystąpieniach, od kościoła poczynając a na podziękowaniach ludziom dobrej woli kończąc.

Rota Marii Konopnickiej w Waszym wykonaniu bez wątpienia poruszała serca słuchających. I choć dzisiaj to nie Niemiec dzieci nam germani a na pewno Lietuvis dzieci lituani, to jedyny dysonans u słuchająch Waszego hymnu.

W każdej chwili dzieci pod czujnym okiem opiekunów. Od porannej gimnastyki poczynając przez cały dzień i noc. W każdej sytuacji pilnowanie bezpieczeństwa każdego podopiecznego. Stąd i obraz Pana Tadeusza Romanowskiego jako wiecznie zabieganego człowieka. Ciągle telefon w ręku albo notatnik, albo kierownica samochodu. By wszytskiego wszędzie dopilnować.

Nie było czasu na  rozmowę dłuższą niż kilka minut. Żaden rozpoczęty temat nie miał szans na doglębne przedyskutowanie. Bo misja pochłaniała Pana Tadeusza Romanowskiego zupełnie. Ten człowiek tym żyje od wielu lat. Zaraził się tym od swojej Mamy. Mogł dalej prowadzić swoje dochodowe przedsiębiorstwo, mógł zarabiać dalej sporo pieniędzy. Miał już zgromadzone klika mln litów. (Na polskie złote to o kilkanaście procent więcej). Obraz Matki pomagającej do końca swojego życia ubogim nie dawał mu spokoju. Postanowił pójść w jej ślady. Zamierzył przeznaczyć część swojego dorobku na poprawę losu ubogich dzieci. Rozmiar ubóstwa, z jakim chciał walczyć, szybko przerósł jego wyobrażenia. Zgromadzone oszczędności szybko wyczerpały się, a rozmiar ubóstwa coraz bardziej przytłaczał. Zrozumiał, że sam nie jest w stanie otaczającemu ubóstwu zaradzić, zrozumiał konieczność angażowania jak największej liczby ludzi dobrej woli. Stąd myśl o zinstytucjonalizowaniu swojej działalności charytatywnej pod szyldem Wspólnoty Miłosierdzia Bożego. Dzisiaj coraz więcej ubogich dzieci jest objętych opieką WMB, lecz kolejka potrzebujących jest stałą troską Pana Tadeusza Romanowskiego.

Wiem, że macie słuszne prawo do poczucia więzi z tytułem książki mojego autorstwa Wyklęta krew. Taki był mój zamysł w nadaniu tego tytułu. Bo większość z Was ma podobne historie swoich rodzin. Dla Waszego państwa Lietuvy jesteście elementem niechcianym i pauperyzowanym na wszelkie możliwe sposoby. Dlatego chcecie i macie prawo, nazywać odwieczne miejsce swojego zamieszkania Małą Polską. Wielka Polska, jak rozumiecie Polskę, jest dla Was częściej złośliwą macochą niż tą mityczną Macierzą. Podobnie dla niej, jako rządzących państwem, jesteście częściej niechciani i wydawani pod bezwarunkowe władztwo nieprzychylnej Lietuvy. Na szczęście Wasze rodzeństwo, Polacy w Polsce i Lietuvie, traktują Was, jak należy traktować braci i siostry według odwiecznych praw i zwyczajów, a są ich rzesze.

To Ty Tadku Romanowski pokazujesz mityczny wymiar Polskości swoim obecnym działaniem. Jesteś mi bratem duchowym i bratem krwi. Miejmy nadzieję, że nie tylko krwi wyklętej.

Kłaniając się nisko, życzę Ci dużo zdrowia, by Twoje zbożne dzieło trwało jak najdłużej.

Edward Łunkiewicz

Stargard dnia 17.08.2019

Polska

___________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Dla Niepodległej – Śladami Józefa Piłsudskiego - Litwa 2018 Natalia Maciążek, uczennica klasy VIIIB PSSP

Wrześniowy poranek dla grupy uczniów Publicznej Salezjańskiej Szkoły Podstawowej im. Dominika Savio rozpoczął się odmiennie niż zwykle. W czwartek 27 września br. ośmioro z nich wyruszyło w nasączoną polskością niecodzienną wyprawę.

Dzięki zaproszeniu otrzymanemu od tworzącego się Oddziału Mazowsze Stowarzyszenia „Odra-Niemen" oraz współpracy z panem Wojciechem Domańskim, koordynatorem całego przedsięwzięcia, mieliśmy szansę na jedyny w swoim rodzaju wyjazd . Wraz z nami pojechali uczniowie z innych szkół powiatu mińskiego: z Cyganki, Grodziska, Mińska i Sulejówka. W trakcie czterodniowego wyjazdu mieliśmy okazję dowiedzieć się wielu ważnych dla Polaków informacji o marszałku Józefie Piłsudskim i jego życiu na Kresach.

Naszą patriotyczną podróż rozpoczęliśmy w Sulejówku przy "Ławeczce Piłsudskiego", gdzie przyjął nas Burmistrz Sulejówka Arkadiusz Śliwa, który opowiedział ciekawą gawędą o Marszałku i poczęstował nas pysznymi, cynamonowymi sucharkami, receptury Piłsudskich. Następnie ruszyliśmy w drogę, na Litwę, do Solecznik. Po drodze zatrzymaliśmy się w Dziemianówce przy Pomniku Ofiar Obławy Augustowskiej. Krótki postój mieliśmy również w Sejnach, gdzie znajduje się ogromna Bazylika Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny. Dzięki Wspólnocie Miłosierdzia Bożego mogliśmy zamieszkać w Bursie Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego w Solecznikach na Litwie. Szczerze mówiąc, nie spodziewaliśmy się, że Polacy tam mieszkający przyjmą nas z taką gościnnością. Nasi rodacy robili wszystko, byśmy czuli się jak w domu – w polskim domu. Pan Tadeusz Romanowski przywitał nas czekoladkami, na których widniał napis 100 lat (symbolizowało to niepodległość narodów, litewskiego i polskiego).
Stowarzyszenie „Odra Niemen" od lat organizuje pomoc dla Polaków mieszkających na Kresach, zwłaszcza rodziny polskie wykluczone społecznie potrzebują naszego wsparcia zarówno modlitewnego, jak i materialnego. Wspólnota Miłosierdzia Bożego, przyjmując nas, pragnęła podziękować ojczyźnie, że ich nie porzuciła, że pamięta o Polakach, którzy znaleźli się poza granicami Polski po II wojnie światowej .
Polacy tam mieszkający marzą o tym, by powstała na Wileńszczyźnie szkoła katolicka. Pan Tadeusz Romanowski szuka kontaktów i możliwości zbudowania placówki prowadzonej przez księży Salezjanów.
Drugiego dnia wędrowaliśmy Szlakiem Wspólnoty Miłosierdzia Bożego po Ziemi Solecznickiej. Odwiedziliśmy kilka rodzin polskich, którym podarowaliśmy upominki przywiezione z Polski. Spotkaliśmy się z uczniami i nauczycielami szkoły polskiej w Jaszunach. W tej pięknej, dużej wiejskiej placówce przyjęły nas z radością i zaciekawieniem dzieci, które zaśpiewały piękną piosenkę. Rozmowom nie było końca, uczestnicy spotkania zadeklarowali się przesłać wkrótce polskie książki, które uatrakcyjnią naukę języka polskiego. Na Litwie też żyją uboższe rodziny, którym pomagają wolontariusze. My także przez chwilę mogliśmy się tak poczuć .
Następnego dnia razem z naszą przewodniczką panią Reginą Bućko pojechaliśmy do Zułowa – wsi na Litwie, w okręgu wileńskim, w rejonie święciańskim, nad rzeką Merą, tuż przy granicy z Białorusią. W 1867 roku w dworze Zułów, który znajdował się obok wsi Zułowo, urodził się Józef Piłsudski. Dwór Piłsudskich nie zachował się do czasów współczesnych, trudna historia obojga narodów unicestwiła zabudowę. W tym miejscu znajduje się dziś tablica pamiątkowa oraz rośnie dąb posadzony przez Prezydenta Ignacego Mościckiego przepasany biało-czerwoną szarfą. Po śladach Józefa Piłsudskiego trafiliśmy do Powiewiórek, gdzie drewniany, zielony kościółek pięknie wkomponowany jest w okoliczną przyrodę, tam 15 grudnia 1867 ochrzczony został późniejszy Naczelnik Państwa .
Nie zapomnieliśmy oczywiście o Wilnie, po którym oprowadziła nas pani Regina, emerytowana nauczycielka fizyki. W zachwyt wprawiał nas szczególnie położony wysoko nad naszymi głowami widniejący zza okna, obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej. Wspomina o niej sam Adam Mickiewicz, opisując w „Panu Tadeuszu" , jak wiele znaczy dla narodu. Po zwiedzaniu miasta całą grupą wybraliśmy się na cmentarz na Rossie. To tam znajduje się nagrobek a w nim serce Józefa Piłsudskiego wraz z ciałem jego matki. Pomnik wieńczy płyta granitowa wydobyta na terenie polskiej wsi kresowej Bronisławka na Wołyniu. Płyta została obrobiona i oszlifowana przez Bolesława Sypniewskiego w warszawskim Zakładzie Kamieniarskim Sypniewskich przy ulicy Powązkowskiej (zakład ten mieści się w tym miejscu do dnia dzisiejszego). Tam też został wykuty słynny napis na płycie: „Matka i serce Syna" . W nekropolii znajduje się również wiele grobów znakomitych ludzi tak Polaków, jak i Litwinów.
Ostatniego dnia naszej wyprawy mogliśmy podziwiać kunszt architektury obronnej. Gotycki zamek w Trokach z XIV – XV wieku wznieśli wielki książę litewski Kiejstut i jego syn Witold. Zamek z burzliwą historią położony jest na wyspie i miał ogromne znaczenie strategiczne oraz polityczne dla tego regionu. Był areną walk między Witoldem i Jagiełłą, wielokrotnie atakowali i oblegali go Krzyżacy . Po I wojnie światowej Troki znalazły się na terytorium II Rzeczypospolitej. Prace konserwatorskie rozpoczął polski konserwator zabytków Stanisław Lorentz po wizytacji zamku w maju 1929 r., w czasie której podjęto decyzję o natychmiastowym podjęciu działań w celu zachowania istniejących pozostałości zamku. Po nasyceniu naszych zmysłów pięknem architektury obronnej średniowiecza ruszyliśmy w drogę powrotną.
W Augustowie zatrzymaliśmy się na obiad tuż nieopodal Kanału Augustowskiego - perełki techniki inżynieryjnej.
W trakcie wycieczki mieliśmy okazję dowiedzieć się wielu ważnych dla Polaków informacji o polskiej i litewskiej kulturze. Główną postacią był Józef Piłsudski i Polacy mieszkający na Wileńszczyźnie, czyli historia Niepodległej. Dzięki przyjaciołom, których poznaliśmy na Litwie, będziemy pamiętać o naszej historii i wspierać działania Polaków tam mieszkających.

http://salezjanieminsk.pl/pl/galerie/dla-niepodleglej-sladami-jozefa-pilsudskiego-cz-i

 


 

Diana - mama dwojga dzieci. Zaprosiliśmy pani Dianę z prośbą obciąć dzieci. I życie zaczęło się zmieniać. Słowa, które chciała, aby usłyszeli wszyscy na ile to możliwe:

"Jak Bóg przychodzi do życia! Pewnego dnia przyjaciółka z pracy zaproponowała do zrobienia dobrego uczynku, jeszcze wtedy nie było nawet myśli, że przyjdzie dzień, że za wszystką dobroć w swoim życiu będę dziękować Panu Bogu. Propozycja wypowiedziana była w taki sposób: - "Czy chcesz obciąc dzieci za darmo? są katolickie kolonie edukacyjne. Dzieci i młodzież uczą się jak być bliżej Boga, szanować rodziców, jak ufać Panu Bogu i umieć dostosować się do życia terezniejszego zachowując siebie jako człowieka mądrego i wierzącego. Kiedy przybyliśmy na miejsce, spotkało nas wielkie grono dzieciaków śpiewając tylko nam z córeczką indywidualnie. A do domu wruciliśmy po smacznej i sytnej kolacji.

Wyruszając na wolontariat w 2016 roku myślalam o swojej korzyści. Myślę, że w terezniejszym świecie materialnym tak mysli większość ludzi.  Oczekiwałam praktyki w obcinaniu dzieci, gdyż wtedy rozpoczynałam zawód fryzjera.

Takie było pierwsze spotkanie z działalnością wspólnoty i pomocy dzieciom i rodzinom.

W 2017 roku już sami chętnie wyjechaliśmy do pomocy, ale już na dłużej. Byliśmy przez tydzień, aby uczęstniczyć na koloniach i być pomocnymi. Z córeczką gorliwie uczęszczaliśmy we mszy Świętej oraz śpiewaliśmy piosenki. Mieszkaliśmy w zamku "Miłości" w Norwieliszkach. Historyczny zamek z piekną historią miłosierdzia Bożego. Nie zdołam przekazać w słowach ile pan Tadeusz oddaje siebie dzieciom i wszystkim dookoła.

Z tamtego czasu w naszym życiu odnalazła miejsce i czasu poranna modlitwa do Maryji oraz uczęszczanie w niedzielnej mszy świętej, co wcześniej było tylko na święta. Dziękuję! dziękuję wielkiej ilości ludzi, którzy chętnie się dzielą dobrocią płynącą z serca. Pozdrawiam wszystkich dzieci i pamiętam każdego.

Danuta -

Witam,
Wróciliśmy bezpiecznie do domu, przepełnieni dobrocią i wiarą od Was płynąca. Jeszcze raz dziękujemy z całego serca za tak owocny czas, za opiekę nad nami , za to dobro, miłość, szczerość, a przede wszystkim wiarę, która mogliśmy pogłębić.
To jest niesamowite jak Bóg nas poprowadził i stawiał na drodze takich wielkich ludzi jak Pan. Mogliśmy dowiedzieć, doświadczyć oraz nauczyć się wielu cennych wartości. A przede wszystkim ugruntować swoje wartości i pogląd na życie doczesne.
Jestem przekonana,że będziemy w stałym kontakcie i nasze kolejne spotkania będą równie owocne i budujące.

 

 

 

Kontakt

Tel. +370 600 49444

E-mail: [email protected] 

[email protected]

Tartak., ul. Sodu. 23
17127 Soleczniki
Litwa

Dane bankowe

Dievo Gailestingumo Bendruomenė

Kodas 304286445

LT43 7300 0101 4879 8349
SWIFT/BIC kodas HABALT22,

Konstitucijos pr. 20A,
03502 Vilnius

"Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi."
Jan Paweł II
© 2017 Wspólnota Miłosierdzia Bożego